Stałam sama na wzgórzu i patrzyłam na dół. |Oglądałam zwierzęta pasące się na pastwisku. Troche było mi źle samej. Ale w końcu miałam właściciela. Mówili że wystarczy, ale mi nie. Po wyczerpującym treningu bryczkarskim lubię odpoczywać w samotności. Nagle usłyszałam rżenie. Obejżałam się za siebie i zobaczyłam konia. Był troche większy o de mnie.
-Cześć- powiedział koń
-Hej- odpowiedziałam nieśmiało
-Jestem Pegi, a ty?
-Suzan
Rozmawiałyśmy tak trochę, aż w końcu przyszedł pewien koń, tak naprawde to kuc.
-Pegi?Kto to? -zapytał
-Jestem Suzan -powiedziałam
Klacz podeszła do kuca i powiedziała mu że dołączają do stada. Ucieszył się. Poszlismy dalej. Usłyszałam kolejne rżenie. To też był koń. Wyszłam zza góry i zobaczyłam ogiera.Szarpał się aby właściciel go puścił. Wyglądał jak szatan! Wiedziałam że musi być mój!
-Cześć- powiedział koń
-Hej- odpowiedziałam nieśmiało
-Jestem Pegi, a ty?
-Suzan
Rozmawiałyśmy tak trochę, aż w końcu przyszedł pewien koń, tak naprawde to kuc.
-Pegi?Kto to? -zapytał
-Jestem Suzan -powiedziałam
Klacz podeszła do kuca i powiedziała mu że dołączają do stada. Ucieszył się. Poszlismy dalej. Usłyszałam kolejne rżenie. To też był koń. Wyszłam zza góry i zobaczyłam ogiera.Szarpał się aby właściciel go puścił. Wyglądał jak szatan! Wiedziałam że musi być mój!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz