środa, 7 marca 2012

od Sonata

Szalałem na lonży na arenie. Chciałem się wydostać, chciałem być znów dziki, samotny i narowisty. On chciał mnie złamać, chciał żebym był jak inne konie, posłusznym, łagodnym konikiem dla dzieci i na zawody. Lecz ja nigdy nie ulegnę! Nie dam się złamać! Kiedy mu się znudziło próbowanie mnie złamać od miesiąca puścił mnie na łąkę. Oczywiście ogrodzoną. Próbowałem przeskoczyć płot, ale był za wysoki. Próbowałem złamać belkę, ale była z dębowego drzewa. Wtedy zobaczyłem dwie klacze i kuca. Całkiem wolnych. Luźno biegających. Pomyślałem ''Ja też tak chce!''. W końcu się uspokoiłem. Przestałem na chwilę szaleć i stawać dęba. Człowiek się zdziwił i powoli otworzył bramkę od wybiegu. Ja nie czekając ani chwili rzuciłem się w wolną przestrzeń. Znów byłem wolny! Podbiegłem do tych dwóch klaczy i kuca. Powiedziałem:
- Czy wy luźno biegacie? Czy jesteście wolni?
- Nie. Tylko jesteśmy w wielkim kilku hektarowym wybiegu. Tam za lasem i tak jest ogrodzenie. - Powiedziała gniada klacz wyglądająca na przewodniczkę z lekkim zdziwieniem. - Czy ty na prawdę chcesz uciec?
- Tak! Choćby mnie rok próbowali złamać, nie ulegnę! - Powiedziałem z zapałem.
Druga klacz i kuc stali zdziwieni moją postawą.
Gdy usłyszałem, że za lasem i tak jest ogrodzenie załamałem się. Pomyślałem, że nigdy nie uda mi się wyswobodzić! Podszedłem do wielkiego drzewa na polanie i ustałem. Zwiesiłem łeb i zamknąłem oczy. Usłyszałem stukot kopyt. To była ta klacz. Powiedziała nieśmiało:
- Ej, a chcesz dołączyć do nas? Może kiedyś uda nam się uciec z tąd... Jak masz w ogóle na imię? - spytała gniada klacz.
- Jestem Sonato, niegdyś przewodnik zachodniego, dzikiego stada. A wy? - Powiedziałem wspominając dawne, dobre czasy.
- Ja jestem Suzan. Tamta klacz to Pegi, a ten kuc to Cynamon. Dołączysz do nas? - Powiedziała nieśmiało. W jej oczach widziałem coś, co mnie zainteresowało. Nie wiedziałem jeszcze co, ale coś radosnego. Podszedłem do dwóch pozostałych koni z uniesioną jak zawsze głową. Zauważyłem, że klacz i kuc się mnie trochę boją.
Tak utrzymałem respekt wśród innych koni. I jeszcze jedno: nigdy nie dałem się złamać!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz